Konsorcjum – milosc w wersji hip-hop


header657

 

 

 

 

 

 

Mówią o sobie, że posiadają ‘moc’ i wielką miłość dla hip-hopu. Rapują od zawsze, ćwiczą wszędzie, a ich przyjaźń nie zna granic. Kim zatem jest zespół Konsorcjum?  Opowiedzieli nam, jacy naprawdę są i czym różni się hip-hop od rapu. Jak przypadek stworzył ich wielką przyjaźń. Zdradzili czy hip-hop może być romantyczny, kim dla nich jest ‘santana’ i o tym, jak pomógł im Kazik Staszewski.

Adrianna: Jaki jest Wasz hip hop?

Pablo: Prawdziwy. Ale chciałbym zaznaczyć tutaj różnicę pomiędzy hip-hopem a rapem. Hip-hop jest naszym stylem życia i cała naszą kulturą, a rap jest aktem rapowania, śpiewania.

A: O czym w takim razie rapujecie?

Eswuate: O życiu. O tym, co robię, co chciałbym zrobić, ale też o tym, co przeżyłem…

P: Nasze teksty są o naszej emigracji i o codziennych przeżyciach… Wiesz, codziennie dzieję się coś innego, zmienia się nasz klimat i dużo się dzieje. Kiedy jestem zdenerwowany, albo coś mi nie wychodzi to ten rap jest bardziej agresywny, bo tego dnia akurat tak się czuję… Ale zawsze biorę pod uwagę słuchacza to znaczy, że rap nie jest tylko terapią dla mnie. Staram się, aby był terapią także dla tych, którzy nas słuchają. Żeby im to pomogło i żeby wyciągnęli z tego wnioski.

ES: W ogóle to rapujemy prosto z serca. Wiesz co, moja muzyka pochodzi w sumie z horrorcoru, ciemnej strony mnie, bo dużo w życiu przeszedłem…

P: I widzisz, to pokazuje, że konsorcjum ma wiele barw. Tak jak mówi Eswuate, on jest postacią ostrzejsza. Ja jestem troszkę bardziej spokojny. Dlatego rapujemy o prawdziwych wartościach, a nie o pierdołach. Zawsze natomiast w pozytywny sposób, np. jeden z naszych kawałków pt. „Masz Wybór”, który będziemy promować właśnie 7 listopada na koncercie z Pihem i Bosskim Romanem w Mississauga, mówi o tym, że w życiu możemy dokonywać różnych wyborów. To jak potoczą się nasze losy, zależy od naszego wyboru. On jest czasem lepszy, a czasem gorszy – ale zawsze ten wybór mamy.

A: Jacy naprawdę są chłopacy z konsorcjum?

ES: Ja jestem wariat pozytywny, Pablo to wariat duchowy, a Butek to wariat techniczny  – i wszystko się zgadza.

P: Konsorcjum to chłopaki, którzy przede wszystkim chcą się rozwijać artystycznie, poznawać nowych ludzi i swoją muzyką trafiać do serc tych ludzi. To chłopaki, którzy chcą propagować polska kulturę tu, w Kanadzie… NIE, wiesz co, my to już robimy! My już propagujemy polska kulturę tu gdzie mieszkamy.

A: Pablo, czy to prawda, że Eswuate z Butkiem zachowali się „niegrzecznie” kiedy się poznaliście?

P: Ah, (śmiech) bardzo nieładnie się chłopaki zachowali. Oczywiście to „niegrzecznie” jest żartobliwe. To było na koncercie Hemp Gru w 2010 roku. Rapuję sobie, a tu nagle jakieś ziomy wbijają na scenę! Pomyślałem sobie, że co to ma być, że nieładnie się chłopaki zachowują. A oni mieli grać po mnie i stali już na backstage’u. Moje teksty od razu im podeszły, wiec szybko zapamiętali moje refreny i zaczęli rapować razem ze mną. Szybko załapali co się dzieje, a cały klub zaczął skakać! To był piękny koncert i nie zapomnę tego do końca życia.

A: Jakie marzenia ma Konsorcjum?

ES: Zdziwisz się, ale bardzo przyziemne. Na przykład, aby wydać następną płytę i żeby można było pokazać ja też w Polsce. Żeby pojawił się ktoś, kto będzie chciał promować ludziom to, co robimy. Obecnie wszystkie nasze płyty i kawałki dostępne są na www.konsorcjum.ca, a mi marzy się też sklepik…

Rozmawiamy w restauracji Kovalski, kelnerka grzecznie przerywa nam rozmowę i podaje darmowy poczęstunek.

P: Wow! My tu mu musimy częściej przychodzić!

ES: Widzisz, i to jest właśnie nasza POLSKA kultura. Oni tu w tej restauracji robią dokładnie to samo, co my, dają coś od serca. Za nic, bo nie wszystko kręci się wokół pieniędzy. Czasem coś małego daje ci dużo szczęścia.

P: Tak, i to jest też moje marzenie… być szczęśliwym. Bo jeżeli ja będę szczęśliwy, to nieważne co będę robił, będę z tego zadowolony, a jak ja będę zadowolony to słuchacze też będą.

ES: Ja już jestem szczęśliwy, bo mam was – Wielką Familię i Konsorcjum

A: Pięknie powiedziane… Czy hip-hop może być romantyczny?

SW: Tak, może. Mam takie romantyczne kawałki napisane, gdzieś tam pochowane, nigdy nie wydane, bo nigdy tego nie czułem. Na naszej przyszłej płycie będzie trochę romantyzmu – ale w ulicznym wydaniu. Mamy już za sobą cztery wydane płyty i sporo projektów bocznych, ale dopiero na tej będzie trochę romantycznie. Ah…kiedyś nawet pisałem wiersze, to na polskim byłem „prze-komandos”! Nawet z ortografii byłem dobry, nie było, że „korzuch” prze„ż”, czy tam „ó”, czy tam „h”… (śmiech) Pablo, o romantyzmie gadamy, wbijaj!

P: Wiesz co, rap w dużej mierze zależy od nas i od tego jak się czujemy. To jest sto procent kreatywność, więc hip-hop jak najbardziej może być romantyczny. Z każdym dniem starzejemy się, z każdym dniem idziemy do przodu, zmieniamy się, tak samo nasze sytuacje życiowe się zmieniają.

A: Oprócz muzyki co jeszcze łączy Konsorcjum?

P: Emigracja. Wszyscy przyjechaliśmy tutaj jako emigranci, przechodziliśmy przez trudne etapy. Podobna tęsknota za krajem, za językiem, za polską kulturą –  za polskością w każdym tego słowa znaczeniu…

ES: Przyjaźń. Jesteśmy przyjaciółmi. Widzisz, wszystko to, o czym tutaj mówimy, wszystkie te akcje, to co wspólnie tworzymy i doświadczamy, łącza nas. A na koniec dnia ważne jest to co zrobiliśmy pozytywnego. Wiesz, to jest nie do pojęcia, że każdego dnia poznaje nowe ciekawe osoby. Dzisiaj siedzę sobie tutaj z Tobą, z Andrzejem, naszym głównym sponsorem z AM Transport, który równie dobrze, mógłby zaszyć się w firmie, bo przecież prowadzi ją od dwudziestu lat i wcale nie musiałby nas wspierać. Wcale nie musiałby tu być. A jest i nas wspiera, nie tylko finansowo, bo tak jak mówiliśmy, nie zawsze chodzi tylko o pieniądze. Ale o to, żeby się jednoczyć i wtedy można coś wspólnie tworzyć i być Wielką Familią! Wielka jest dużym słowem, a Familiajeszcze większym. Konsorcjum to nasza grupa muzyczna, a Wielka Familia to ruch wszystkich pozytywnych ludzi!

A: Niedługo, bo już 7 listopada odbędzie się wasz kolejny koncert. Na scenie wystąpicie z Pihem i Bosskim Romanem z Polski. Czym rożni się hip-hop kanadyjski od polskiego?

P: Na pewno mamy inne problemy, bo żyjemy w innych krajach. To co oni mają tam, my nie mamy tutaj i na odwrót. Nasz hip-hop oparty jest na tym co przeżywamy tutaj, a oni tam. Mimo to, wszyscy jesteśmy podekscytowani nadchodzącym koncertem. Mamy przygotowany bardzo ciekawy repertuar, a także chcemy zrobić premierę naszego nowego teledysku pt. ”Północny Klimat”. Wszystko jest już przygotowane. Pih i Bosski Roman niedlugo przylatują do Toronto. Blue Ice Lounge, miejsce w którym odbędzie się koncert, znajduje się w Mississauga w bardzo dogodnej lokalizacji. Genialnej jakości plakaty wydrukowane dzięki „Graph Print” wiszą już w wielu miejscach – będzie się działo! Zapraszamy wszystkich już w tę sobotę, 7-ego listopada.

ES: A i mamy też inny slang – swój slang. Tym się różnimy.

A: Jaki na przykład?

P: W Polsce na przykład używa się „synu”, a u nas jest „santana”. To znaczy coś jak „ziom”, czyli santana.

A: A kiedy mogę użyć „santany”?

P: Kiedy chcesz. Na tym właśnie polega magia i kreatywność hip-hopu.

ES: SANTANA! To jest pozytywny ziomek. Taki dobry artysta od którego bije dobra energia i który ma dobre serducho.

A: Ponoć pomógł wam kiedyś Kaik Staszewski…

P: No…pomógł i to bardzo! Sam chyba nawet nie wie jak bardzo. Mieliśmy być wtedy supportem, więc występowaliśmy przed Kazikiem. Zaśpiewaliśmy i zeszliśmy ze sceny.

ES: Kręciliśmy się wtedy koło sceny, bo za chwilę wielka postać ma grać. Postać na scenie, ale nie śpiewa, w dodatku z niej schodzi! Coś tam wymamrotał, w stylu „ja bardzo przepraszam, ale ja już nie mogę śpiewać”. A my myśleliśmy, że to żart! A to jednak nie był żart. Okazało się, że ten koncert naprawdę się nie odbędzie…

P: No i wyszło na to, że my byliśmy głównym zespołem. A w tym całym zamieszaniu ludzie do nas podchodzili i mówili, że super zagraliśmy, że nawet nie wiedzieli, że ktoś taki jak Konsorcjum istnieje. Że fajnie, że Polacy tak działają. Z tego negatywnego wydarzenia wyszło coś pozytywnego dla nas. Miał być Kult, a było Konsorcjum. Pamiętam podeszła wtedy do mnie pani z mężem i powiedziała: „nie wiem kim wy jesteście, nigdy o was nie słyszałam, ale zagraliście wspaniały koncert.”

Z zespołem Konsorcjum rozmawiała Adrianna Tomkowiak. A już 7 listopada na koncercie w Mississauga można będzie zobaczyć chłopaków na żywo – poczuć ich flow i usłuszeć ich rap. W swoich kawałkach często namawiają do zjednoczenia młodych Polaków w Kanadzie – i takich ludzi nam tutaj potrzeba! Więcej informacji o zespole oraz ich twórczości na www.konsorcjum.ca

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *